środa, 4 września 2013

Gołąbki Mojej Mamy

Uwielbiam gołąbki mojej Mamy. Czekam na koniec lata, aby kapusta nadawała się do tej charakterystycznej potrawy i gotujemy :-) A raczej gotuje moja Mama :-) Bo choć sama zrobiłam gołąbki kilkakrotnie, nie były tak dobre :-)

Co charakteryzuje gołąbki Mojej Mamy?
Do farszu dodawane są duże ilości warzyw. Gdy jeszcze eksperymentowałam z wegetarianizmem, wspólnie wymyśliłyśmy bezmięsne gołąbki i tak już zostało. I mimo, iż teraz odrobina białka zwierzęcego trafia do gołąbków, farsz jest w dużym stopniu warzywny. Bogate aromaty ziół, przypraw, słodycz marchewki, czy aksamit prażonej cebulki sprawiają, że gołąbki są wyjątkowo smaczne.
Zachęcam do używania do farszów większej ilości warzyw :-)

I jeszcze słów kilka o mojej diecie dzień po dniu.
Skończył się czas wakacyjnego szaleństwa. Bardzo żałuję, że miałam tak słabą silną wolę i zjadałam te wszystkie lody, ciasteczka i czekolady. I przybyło mnie sporo.... I pogorszyło się moje samopoczucie. I głowa nie przestaje mnie boleć od tygodni...

Zatem wracam do wskazówek dietetyka. Trzymajcie kciuki za moją silną wolę :-)

sobota, 3 sierpnia 2013

Sałatka z awokado i kiwi

Łączenie smaków wzbogaca. Dzięki smakom powstają wspomnienia - zarówno te z danej chwili, na przyszłość, jak i te z przeszłości. Smaki, zapachy, aromaty... Wszystko to tworzy świat naszych doznań, oby jak najczęściej pozytywnych :-)

Sałatka zielona, z małym akcentem czerwonym, to ogórek świeży, sałata lodowa, awokado, kiwi, jajko i pomidor z ogródka mojej Mamy :-) Uzupełnieniem smaku jest aromatyczny winegret.

Uwielbiamy takie sałatki - zaskakujące połączenie kiwi z awokado i jajkiem na twardo okazało się strzałem w dziesiątkę. Naprawdę polecam! Dzięki porcji białka w postaci jajka, sałatka stała się pełnowartościowym posiłkiem na lekką kolację. Bo oczywiście dobre tłuszcze w postaci awokado i oliwy w sosie, od razu się zauważa :-)

wtorek, 30 lipca 2013

Owsianka inaczej.

Płatki owsiane goszczą na naszym stole kilka razy w miesiącu. Staram się, aby potrawy różniły się od siebie. Płatki owsiane nie muszą zawsze smakować tak samo, choć to zawsze płatki owsiane :-)

Najbardziej wartościowe są płatki owsiane górskie. Najmniej przetworzone, ale wymagają gotowania przed spożyciem. Wiele osób zalewa płatki owsiane gorącą wodą, ale trzeba lubić tę dość twardą i wyrazistą teksturę :-) Aby zmiękczyć płatki, gotuję je przez kilka minut i czasem miksuję, aby czas gotowania skrócić do minimum.

Płatki owsiane można tez uprażyć i później zaparzyć na kilka minut. Uzyskujemy tym samym inny niż zazwyczaj smak płatków, stają się bardziej chrupiące i wyraziste.

Owies jako taki jest zbożem, które zawiera gluten w postaci lepiej przyswajalnej niż np. pszenica. Dlatego też wybierając płatki owsiane, warto zachować jak najwięcej ich wartości odżywczych zmniejszając czas gotowania. Każda minuta gotowania, to wyższy indeks glikemiczny, czyli poziom cukru po posiłku bardziej wzrośnie i narazimy trzustkę na gwałtowną produkcję insuliny. A jak wiadomo, umiar w użytkowaniu sprawia, że dany organ będzie nam służył dłużej i lepiej.

Uwielbiam płatki owsiane na słodko, z owocami. Pozwalam sobie na to szaleństwo zmniejszając zjadaną porcję, aby mój organizm sobie poradził z tym ładunkiem energetycznym.
Tym razem płatki krótko gotowane, zmiksowane, z dodatkiem jagód goji, wkrojonych kawałków gruszki i z winogronem. Ilość owoców dziennie w mojej diecie nie może przekraczać pół szklanki i sądzę, iż tym razem się to udało :-) Zmniejszyłam też ilość wody użytej do gotowania, co sprawiło, że popularna owsianka zamieniła się w gęstą pulpę zbożowo-owocową :-) Zmiana konsystencji, to także sposób, aby urozmaicić sobie śniadanie :-)

Płatki owsiane sycą, podane na słodko mają charakter deseru (oczywiście wykluczamy cukier, słodzimy natomiast ksylitolem lub stewią). Zawierają też witaminy, mikroelementy i drogocenny błonnik.


sobota, 27 lipca 2013

Kremowo mi!

Zupa krem - do zrobienia niemal zawsze i ze wszystkiego :-) Schować w niej można warzywa, za którymi nie przepadamy, przyprawy, które nas uwierają w podniebienie i inne zdrowe dodatki.

Tym razem zupa krem pomidorowy. Zdecydowałam się na mały wybieg ze względu na męża, który ostatnio omija szerokim łukiem paprykę.

Poddusiłam cebulkę w dużej ilości, dodałam pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę, dużo świeżej bazylii i wszystko dokładnie zmiksowałam. Następnie dodałam kartonik sosu pomidorowego, kostkę rosołową własnej produkcji (warzywną, oczywiście), odrobinę wody i gotowałam kilka minut. Po dokładnym zmiksowaniu po papryce nie było śladu :-) Do tego łyżka gęstej śmietany i smak doskonały!

Polecam kremy nie tylko zimową porą. To pełen posiłek, rewelacyjny na kolację.

piątek, 26 lipca 2013

Kasza jaglana na śniadanie.

Kasza jaglana jest tym wyjątkiem, dla którego sięgamy po zboża. No, może jeszcze płatki owsiane i chleb żytni na zakwasie :-) Dążymy bowiem do realizacji zielonej recepty na zdrowie i harmonijne życie.

Kaszę jaglaną najchętniej zjadam z owocami - smażone jabłka, rodzynki, cynamon... Odkąd jednak jabłka znalazły się na mojej zakazanej liście (nietolerancja...), wybieram inne owoce. Doszła do tego nietolerancja fruktozy, co skłania do uważniejszego wyboru owoców. Dlatego też tym razem kasza jaglana z awokado i orzechami laskowymi.

Awokado należy do bezpiecznych owoców - nie podnosi poziomu cukru, ma tym samym stosunkowo niski indeks glikemiczny, posiada w swoim składzie idealnie zrównoważone wartości glukozy i fruktozy, a przede wszystkim jest doskonałym źródłem witamin, mikroelementów i zdrowych tłuszczów.

Uważny obserwator zwróci uwagę na rodzynki, ale z racji zakazu (suszone owoce mają zbyt dużo fruktozy), udaję, że ich nie było :-) Słodkie, soczyste, pełne aromatu...

Mąż otrzymał kaszę z porcją usmażonych jabłek z cynamonem. Zapach, jaki roznosił się o poranku w całym naszym mieszkaniu zniewalał słodyczą i aromatem cynamonu. Choćby dla takich zapachów warto było przygotować takie śniadanie :-)

czwartek, 25 lipca 2013

Makaron, a jednak danie bez mleka, glutenu i jajek.

W trakcie diety wykluczającej mleko, gluten i jaja posiłkowałam się produktami sojowymi. Z testu na nietolerancję pokarmową wynika, że sojowych produktów powinnam unikać, zatem radzenie sobie bez popularnych alergenów i sojowych zamienników także, okazało się więcej niż trudne. Instynktownie bałam się, że nie dostarczę wystarczającej ilości składników odżywczych organizmowi, że zabraknie enzymów, białek, czy aminokwasów. A marzy mi się długie, harmonijne i zdrowe życie :-)

Jak się okazało, moje obawy związane z niedożywieniem miały swój sens. Otóż mój organizm słabo trawi i przyswaja pokarm. Dlatego też występuje niedożywienie charakteryzujące się gromadzeniem przez organizm wszystkiego, co dostanie i przechowuje to w postaci złogów tłuszczowych i wody. Nadwaga i niedożywienie? Czy to możliwe? Ba, nawet dość częste.

Dostarczenie organizmowi takiego rodzaju żywności, która ma szansę zostać strawiona i spożytkowana na cele energetyczne i odżywcze, to najlepsze, co można zrobić. Dla zdrowia, wyglądu, samopoczucia i... wagi :-)

A gdyby połączyć te dwa elementy? Skomponować posiłek bez mleka, glutenu i jajek, a jednocześnie zadbać o dobre tłuszcze, proteiny i węglowodany?

Warto poszukać w sklepie makaronu, który nazywany jest "sojowym", ale tak naprawdę jest produkowany z fasoli mung. Makaron ten przygotowuje się nie tyle poprzez gotowanie, co zamoczenie go na 3 minuty w gorącej wodzie lub sosie. Po tym czasie jest gotowy do jedzenia. Alternatywnym rodzajem jest makaron ryżowy.

Danie z makaronu z fasoli mung, to jedno z naszych ulubionych i najszybszych :-) Do przygotowania używam mrożonych warzyw modyfikując przyprawami smak sosu, dodając więcej cebuli, czy sos pomidorowy. Ale czasem, jak w tym przypadku, mam ochotę na czysty smak makaronu. Poczuć jego fakturę, delikatność i konsystencję.
Naprawdę pyszne.

A oto jak przygotowuję potrawę:
Na patelni z dodatkiem oliwy, należy zeszklić posiekaną cebulkę i dodać mrożone warzywa mieszanki chińskiej. Ważne, aby warzywa nie zawierały dodatków w postaci sosów, czy innych zagęstników - w składzie mieszanki wszystkie pozycje powinny być warzywami lub grzybami :-)
Po uduszeniu warzyw do miękkości, solimy je, dodajemy ulubione przyprawy i wlewamy wodę. Mieszanka musi być bardzo aromatyczna, aby makaron przejął ten smak. Na patelnię wkładamy makaron z fasoli mung starannie zanurzając go w sosie. Po trzech minutach potrawę można podawać na stół.

Plusem potrawy jednogarnkowej jest to, iż mamy mniej do zmywania :-) A smaki są harmonijne i przenikają się. Białko z fasoli mung jest bardzo sycące, kolorowe warzywa odżywcze, a wszystko po prostu smaczne :-)

środa, 24 lipca 2013

Chwile słabości - słodkości.

Dopadł nas słodki kryzys. Zaczęło się banalnie, od lodów "z maszyny", a skończyło na ciągu w postaci lodów i słodyczy... Niczym alkoholik, przez kolejny tydzień wrzucaliśmy w siebie straszne ilości cukru. W lodach właśnie, kawie mrożonej, a nawet ptasim mleczku!

Dlaczego to się stało? Oczywiście słabość. Niby wiemy, że to głupie, że robimy sobie krzywdę, że to pozbawione sensu jest... A jednak.

Z łatwością piszę o tym teraz, gdy wyrywamy się ze szponów pustych węglowodanów. Przecież potrafimy zdrowo się odżywiać! Potrafimy unikać śmieciowego jedzenia, cukru, alergenów. I samopoczucie jest lepsze, i sen spokojniejszy. Plusów właściwej diety jest tak wiele, że wybór powinien być tylko jeden. A jednak człowiek wrzuca w siebie te wszystkie śmieci, zatoksycznia organizm i na fali gorszego samopoczucia nakręca się kopem, jaki daje glukoza w "czystej" postaci...

Ostatnio czytałam artykuł na temat tego, jak bardzo węglowodany, szczególnie te o wysokim indeksie glikemicznym, negatywnie wpływają na funkcjonowanie organizmu. Wiem to od wielu lat, odkąd usłyszałam o metodzie odżywiania Pana Montgnac.

Jako łagodzenie okresu przejściowego do odstawienia słodyczy proponuję słodkie śniadania. Dziś są to płatki ryżowe na mleku z owocami i płatkami migdałów. Ryż został posłodzony ksylitolem, mleko wymieszane pół na pół z wodą. Śniadanie sycące, zaspakajające głód słodyczy i sprawiające wrażenie deseru. Same płatki ryżowe mają wysoki indeks glikemiczny, czyli podnoszą poziom cukru we krwi, ale na szczęście w mniejszym stopniu niż lody z ptasim mleczkiem, czy sam cukier właśnie :-)